Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

Wyobraź sobie, że stajesz przed szafą. Jesteś szczupłą kobietą o miodowych włosach, zielonych oczach, wystającym tyłku i nawet nie masz na tym tyłku cellulitu (no, prawie go nie masz).

W szafie masz w 50 par butów. Ile będziesz się zastanawiać nad wyborem? Ile razy będziesz je przymierzać? Ile razy zmieniać koncepcję?

Teraz stań przed tą samą szafą w której są tylko trzy pary. O ile szybciej podejmiesz decyzję? W minutę? W pięć? 

Żyjemy w świecie, w którym jest nieograniczona liczba możliwości. Nasze życie stało się nieustannym poszukiwaniem. Najlepszych spodni, najlepszego samochodu, najlepszego proszku do prania, najlepszego partnera i laptopa.

Nie ta to inna, nie ten to następny. I zawsze, zawsze już po wyborze nachodzi nas wątpliwość: czy aby na pewno, to co wzięliśmy jest ok? A może gdzieś, jest coś lepszego? A może czegoś nie dostrzegliśmy? A może ta blondynka z pracy lepiej ciągnie (znam przypadek faceta, dla którego kluczowym argumentem przemawiającym za rozwodem był brak regularnego loda, nie nie jest półgłówkiem, tylko prawnikiem z całkiem dużą kancelarią).

Ten nadmiar, w pewnym momencie młodych ludzi usztywnia. Nie wybierają, bo boją się że zrobią źle. A życie polega właśnie na selekcji. W pewnym momencie trzeba sobie powiedzieć: niestety nie będę dobrym we wszystkim. Trudno. Skupię się na tym co najlepiej mi wychodzi i sprawia najwięcej przyjemności.

Rzeczy nie muszą być zrobione na 100 proc. Aby być skutecznym wystarczy 80 proc.

— ikea
Reposted frommysoul mysoul viaszpaqus szpaqus

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl